Łączyć czy likwidować?

Łączyć czy likwidować?

Odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule udzieliłem po części już podczas lutowej sesji Rady Miasta. Głosowałem za połączeniem szpitali i jeśli byłaby taka potrzeba, zrobiłbym to ponownie. Aby jednak przybliżyć mieszkańcom Chorzowa powód mojej decyzji, przestawię  najważniejsze, moim zdaniem, argumenty na jej poparcie. Ponadto pragnę przypomnieć, że jest rok 2017 i musimy zająć się trudnymi kwestiami tu i  teraz, a nie zastanawiać się, co by było gdyby. Nie ulega wątpliwości, że sprzedanie kilka lat temu „dochodowych”  oddziałów takich jak np. urologia było błędem. Bo gdyby wtedy miasto się ich nie pozbyło, dziś nie stalibyśmy w obliczu przymusu podejmowania tak trudnych wyborów.

Dlaczego łączyć?

W Zespole Szpitali Miejskich mieszkańcy Chorzowa stanowią 80% ogółu wszystkich pacjentów tej placówki. Możemy śmiało przyjąć, że są to najczęściej dziadkowie i rodzice dzieci hospitalizowanych w Chorzowskim Centrum Pediatrii i Onkologii. A jak wyglądają proporcje w szpitalu przy ul. Truchana ? Mali mieszkańcy Chorzowa stanowią tam jedynie 20 % pacjentów, czyli odwrotnie niż w Zespole Szpitali Miejskich. Co ważne – obydwa szpitale są szpitalami miejskimi miasta Chorzów.

Co by się stało gdyby szpitale nie zostały połączone? CHCPiO nadal by funkcjonowało tak jak dotychczas, lecząc maluchy z całego województwa, czy nawet z całego kraju. Zespół szpitali Miejskich, w którym 80 % pacjentów stanowią chorzowianie, co rok musiałby być dofinansowywany przez miasto kwotą około czternastu milionów złotych. Musiałby też startować w konkursach na świadczenie usług. Czyli sytuacja wyglądałaby następująco: „ miasto” musiałoby dopłacać do ZSM, a i tak nie byłoby gwarancji, że dotychczasowe oddziały uda się utrzymać. Wizja opieki zdrowotnej dla chorzowian jest taka, że wszyscy dorośli musieliby w niedalekiej przyszłości korzystać z usług szpitali sąsiednich miast.

Gwarancją niezmienności funkcjonowania szpitali po połączeniu będzie utrzymanie dotychczasowych standardów usług medycznych. WOŚP nie zabierze aparatury i nikt nie odmówi pomocy chorym dzieciom, jak starają się przedstawić przeciwnicy połączenia. Nie wiem, jak rozpowszechnianie takich informacji ma się do etyki wykonywanego zawodu, ale raczej chwały nikomu nie przyniesie i jest jawnym działaniem przeciw interesom szpitali, miasta i mieszkańców.

Jak wspominałem na wstępie, dla mnie wyżej wymienione argumenty są wystarczające, by zdecydowanie opowiedzieć się za połączeniem.

Propozycje innych rozwiązań, których nie ma.

Warto jeszcze wspomnieć, że po fuzji szpitale znajdą się w tzw. sieci szpitali z zagwarantowanym finansowaniem, czyli sytuacja finansowa nie odbiegnie od tej, która była przed wprowadzeniem proponowanych rozwiązań. Podkreślam, że na obecną chwilę jest to projekt, co tak ochoczo podnoszą przeciwnicy połączenia, tyle tylko, że nie ma czasu na stworzenie alternatywnego rozwiązania. Musimy przygotować się w samorządach na politykę PiS, być czujni i elastyczni, bo dziś nikt tak naprawdę nie wie, jaki będzie ostateczny kształt tej ustawy. Gdybyśmy na początku lutego nie połączyli szpitali, zabrakło by czasu na rejestrację i przystąpienie do sieci placówek finansowanych, ponieważ te działania tez są ograniczone ramami czasowymi.

Terenowi przedstawiciele autorów „reformy zdrowia” zachowują się jak opozycja wobec swoich kolegów w Warszawie. Cynicznie wykorzystują całą sytuację. Organizują spotkania, w których uczestniczą oczywiście tylko wybrani. Nie proponują niczego poza tak zwanym biciem piany. Przepraszam, proponują tylko przyłączenie do Zespołu Szpitali Miejskich prywatnych firm. Ta propozycja musi jednak znaleźć akceptację tych ostatnich, które, póki co, nie są nią w ogóle zainteresowane. No chyba, że Prawo i Sprawiedliwość chce powrócić do rozwiązań stosowanych w czasach słusznie minionych i nakazać.

Szanowni mieszkańcy Chorzowa żyjemy w określonym miejscu i w określonych warunkach politycznych. Czasu nikt nie cofnie, a decyzję trzeba było  podejmować szybko, wsłuchując się oczywiście we wszystkie głosy dotyczące tej kwestii, także te przeciwne. W tej chwili nie ma bardziej konstruktywnych logicznych i możliwych do zaakceptowania propozycji niż fuzja. Reprezentuję w Radzie Miasta mieszkańców Chorzowa i to o ich interesy muszę zadbać. Najważniejszym dla mnie jest to, aby wszyscy mieszkańcy naszego miasta mogli korzystać z opieki szpitali na miejscu, szpitali, w których o nasze zdrowie troszczą się fachowcy, którzy cały swój czas poświęcają na to, by zajmować się swoją pracą. Jestem przekonany, że po połączeniu szpitali nic dla nas – pacjentów – się nie zmieni, a może się okazać, że to rozwiązanie zmobilizuje placówkę do rozwoju i co za tym idzie, zwiększenia jakości i dostępności usług. Mamy prawo tego żądać, bo to z naszych podatków służba zdrowia jest finansowana.

Krzysztof Szulc

Posted in Bez kategorii.